Newsletter IP 09/2018

KOLEJNY ODCINEK SERII – „ACTA 2”

O dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym (dalej „Dyrektywa”) pisaliśmy już w naszym lipcowym newsletterze. Omówiliśmy wtedy treść najbardziej kontrowersyjnych artykułów – 11 i 13. Pisaliśmy też o tym, że Parlament Europejski odrzucił projekt w pierwotnej formie i dlatego nie rozpoczęto dalszych prac nad uchwaleniem aktu. Kolejnym etapem prac nad Dyrektywą było głosowanie Parlamentu Europejskiego nad zgłoszonymi poprawkami w dniu 12 września 2018 r.

Zaakceptowano wtedy proponowany kształt Dyrektywy 438 głosami przy 226 głosach sprzeciwu i 39 wstrzymujących się. Wniesiono ponad 250 poprawek, w tym wskazujące, że małe i mikroplatformy będą wyłączone z zakresu stosowania Dyrektywy.

Ostateczny kształt regulacji Dyrektywy jest zależy od negocjacji Parlamentu Europejskiego z Radą Unii Europejskiej. Polscy przedstawiciele Ministerstwa Cyfryzacji którzy będą brać udział w obradach Rady UE uważają, że zaproponowany kształt Dyrektywy jest nie do zaakceptowania. Jej ostateczny los zależeć będzie od tego, jak do jej postanowień ustosunkowują się inne państwa członkowskie Unii Europejskiej.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że Dyrektywa jako akt prawny UE nie ma waloru bezpośredniego stosowania w poszczególnych państwach UE. Na kształt przepisów które będą bezpośrednio obowiązywać w Polsce duży wpływ będzie miał proces implementacji Dyrektywy.  Jej postanowienia są jedynie wskazaniem pewnych celów, tego jak ma funkcjonować dana instytucja w państwach członkowskich. O tym, jakim sposobem osiągniemy określone cele zadecyduje już polski Parlament nowelizując poszczególne akty prawne (oczywiście przede wszystkim ustawę o Prawie autorskim i prawach pokrewnych).

 

TSUE: NAZWA ZNAKU MOŻE BYĆ ZNAKIEM TOWAROWYM

Rejestracja znaku towarowego, który wskazuje na miejsce pochodzenia produktu jest zakazana. Podstawą zakazu są przepisy Rozporządzenia Rady (WE) nr 2017/1001 w sprawie znaku towarowego Unii Europejskiej („Rozporządzenie”). W dniu 4 września 2018 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej („TSUE”) wydał wyrok (C-488/16 P), w którym stwierdził, że dopuszczalna jest rejestracja znaku towarowego Neuschwanstein, który stanowi nazwę jednego z zamków na terenie Bawarii.

Neuschwanstein to zamek wybudowany w XIX wieku, a położony w Południowej Bawarii. Rocznie odwiedza go około 1,2 mln turystów. Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych atrakcji Niemiec. Jego nazwa oznacza „Nowy łabędzi kamień”. Zamek należy obecnie do Wolnego Państwa Bawarii, które zarejestrowało nazwę zamku jako znak towarowy w Urzędzie ds. Własności Intelektualnej Unii Europejskiej („EUIPO”). Znak zarejestrowany został dla wielu produktów i usług, w tym m.in. dla: wyrobów jubilerskich, art. papierniczych, ubrań, wyrobów szklanych, gier, żywności czy napojów. Produkty te funkcjonowały na rynku jako pamiątki z zamku.

Spór o znak towarowy rozpoczął się, gdy niemiecki producent pamiątek, Bundesverband Souvenir złożył do EUIPO wniosek o unieważnienie tego znaku. Producent wskazał w nim, że znak został zarejestrowany m.in. z naruszeniem art. 7 ust. 1 lit. c) Rozporządzenia przez to, że znak nawiązuje do oznaczenia lokalizacji z której pochodzą produkty. EUIPO oddaliło wniosek i następnie odwołanie, stwierdzając, że znak „nie składa się ze wskazówek mogących służyć do oznaczania pochodzenia geograficznego, ani nie obejmuje innych swoistych właściwości danych towarów”. Dlatego nie może podlegać wykluczeniu na podstawie art. 7 ww. Rozporządzenia.

Producent złożył odwołanie do Sądu UE, który jednak nie uwzględnił przedstawionych zarzutów.

Bundesverband Souvenir odwołał się do TSUE. Zarzucił Sądowi, że nie uwzględnił on faktu, iż nazwa „Neuschwanstein” wskazuje na miejsce geograficzne, a nie, jak twierdził Sąd, kojarzona jest tylko z muzeum.

W odpowiedzi na ten zarzut, TSUE przypomniał, że art. 7 Rozporządzenia ma służyć ochronie interesu ogólnego przez to, że nie zastrzega wyłączności pochodzenia produktów. W innym przypadku zastrzeżenie znaku towarowego z określeniem pochodzenia mogłoby spowodować ograniczenie działalności gospodarczej na danym obszarze. Trybunał podkreślił też, że istotna jest możliwość pozostawienia określeń wskazujących na pochodzenie produktu ze względu na to, że może się ono przyczyniać do zwiększenia walorów, szczególnych cech czy wartości dla konsumenta. W związku z tym nie stoi na przeszkodzie, aby produktom nadawać pewne oznaczenia miejsc, co do których oczywiste jest, że z nich nie pochodzą.

W dalszym wywodzie Trybunał stwierdził, że zamek jest obiektem muzealnym, a nie miejscem produkcji pamiątek. W związku z tym, dla przeciętnego turysty oczywiste jest, że oznaczenie produktów pamiątkowych sprzedawanych w tamtym miejscu nie nawiązuje do faktycznego miejsca ich produkcji. Nazwa zamku na produkcie nie oznacza miejsca jego pochodzenia geograficznego, bo w rzeczywistości nie pochodzi on z Neuschwanstein.  W konsekwencji, znak towarowy „Neuschwanstein” umieszczany na produktach nie będzie wprowadzał konsumentów w błąd co do pochodzenia.

Skarżący zarzucił też, że użycie tego znaku towarowego oznacza określenie szczególnej właściwości lub cech towarów, co również stoi w sprzeczności z postanowieniami Rozporządzenia. Trybunał nie podzielił tej opinii i stwierdził, że choć przez znak produkt może mieć związek z zamkiem, to nie nadaje mu to szczególnych właściwości, a jedynie nadaje wartość sentymentalną i pamiątkową. Nie jest to zatem wartość obiektywnie i stale związana z produktem, a jedynie zależna od wewnętrznych uczuć i wspomnień konsumenta.

Trybunał stwierdził też, że określenia Neuschwanstein nie można zaklasyfikować jako określenia pochodzenia geograficznego, gdyż takie musiałoby wiązać się ze szczególnymi cechami, właściwościami lub jakością towarów nawiązujących do lokalizacji zamku. W omawianym przypadku nie mam o tym mowy, gdyż produkty sprzedawane w okolicy zamku jako pamiątki z tego miejsca nie nabywają wyjątkowych właściwości przez miejsce ich sprzedaży.

Kolejny zarzut dotyczy tego, że sama nazwa zamku nie wystarcza do odróżnienia produktów z jego nazwą od tych pochodzących z innych miejsc. W odpowiedzi TSUE orzekł, że nadanie produktowi fantazyjnej nazwy Neuschwanstein (z niem. Nowy Łabędzi Kamień) sprawia, że wyróżnia się on od pozostałych. Jest to wyróżnienie na tyle wyraźne, że może powodować skojarzenie produktu z wolnym krajem Bawarią i przeświadczenie, że to Bawaria jest odpowiedzialna za jakość owych produktów bezpośrednio lub przez umowy licencyjne.

Na koniec, skarżący próbował jeszcze przekonać TSUE o słuszności swoich argumentów odwołując się do faktu, iż identyczny znak został unieważniony w Niemczech. TSUE jednak nie uwzględnił tego argumentu, podkreślając, że system rejestracji znaków towarowych UE jest niezależny od innych reżimów rejestracji i sam fakt unieważnienie znaku w Niemczech, czy w jakimkolwiek innym kraju nie może mieć wpływu na rozstrzygnięcie EUIPO.

Wyrok TSUE jest o tyle ciekawy, iż może on otworzyć drogę dla wielu podobnych rejestracji, które z jednej strony stanowią nazwę własną obiektu, z drugiej zaś odnoszą się, przynajmniej pośrednio, do lokalizacji geograficznej tego obiektu.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł