Newsletter IP 10/2018

PROJEKT DYREKTYWY W SPRAWIE NIEKTÓRYCH ASPEKTÓW UMÓW O DOSTARCZANIE TREŚCI CYFROWYCH

Projekt Dyrektywy w sprawie niektórych aspektów umów o dostarczanie treści cyfrowych („Dyrektywa umów”) dotyczy umów między firmami a konsumentami o dostarczenie treści cyfrowych. Poprzez treści cyfrowe rozumie się: dane wytworzone i dostarczane w formie cyfrowej (np. muzyka, wideo), usługi pozwalające tworzyć, przetwarzać lub przechowywać dane w formie cyfrowej (np. przechowywanie w chmurze), usługi pozwalające dzielić się danymi (np. Facebook, YouTube) oraz wszelkie trwałe nośniki stosowane wyłącznie do treści cyfrowych (np. DVD).

Dyrektywa umów opisuje dosyć dokładnie, w jakich sytuacjach treści cyfrowe są zgodne z umową. Oprócz dosyć oczywistych przypadków braku zgodności dostarczanych treści cyfrowych z umową (brak zgodności co do ilości, jakości, czasu trwania, wersji czy funkcjonalności), Dyrektywa umów wskazuje również na mniej oczywistą konieczność udzielenia przez dostawcę treści cyfrowych wsparcia technicznego konsumentowi, a także konieczność ich aktualizacji.

Ciężar dowodu w odniesieniu do zgodności z umową spoczywa na dostawcy treści cyfrowych, chyba że dostawca wykaże, że środowisko cyfrowe konsumenta nie jest zgodne z wymaganiami technicznymi dla danych treści cyfrowych w zakresie, w jakim dostawca poinformował konsumenta o tych wymaganiach przed zawarciem umowy.

W przypadku niezgodności treści cyfrowych z umową, konsument ma prawo rozwiązać umowę, informując o tym dostawcę treści cyfrowych za pomocą dowolnych środków.

Dyrektywa umów przewiduje też możliwość dokonywania przez dostawcę treści cyfrowych zmian w zakresie funkcjonalności, interoperacyjności czy innych właściwości, ale tylko po spełnieniu określonych warunków: jeżeli zostało to przewidziane w umowie, a konsument został odpowiednio wcześnie poinformowany o zmianie za pomocą jednoznacznej informacji przekazanej na trwałym nośniku. Dodatkowo konsument będzie miał prawo rozwiązać umowę bez dodatkowych opłat w ciągu co najmniej 30 dni od dnia otrzymania powiadomienia.

Dyrektywa umów zapewnia również konsumentom prawo do odszkodowania za wszelkie szkody majątkowe wyrządzone w środowisku cyfrowym konsumenta w wyniku braku zgodności z umową lub niedostarczenia treści cyfrowych.

Najwięcej kontrowersji może budzić zaproponowana treść art. 16 Dyrektywy umów, regulującego kwestię prawa konsumenta do wypowiadania umów długoterminowych. Zapewnia on konsumentowi, który zawarł umowę na dostarczanie treści cyfrowych na czas nieokreślony lub jeżeli pierwotny czas trwania umowy lub łączny czas, na jaki umowa była przedłużana, przekracza 12 miesięcy, prawo do rozwiązania umowy w dowolnym czasie po upłynięciu tych 12 miesięcy.

Przedsiębiorców może bowiem niepokoić brak zapewnienia im rekompensaty w przypadku rozwiązywania umów przez konsumentów na podstawie tego przepisu. Rozwiązanie to wprowadza niepewność co do czasu trwania umów zawartych na okres powyżej 12 miesięcy lub trwających dłużej niż 12 miesięcy.

Takie rozwiązanie z pewnością wpłynie również na „politykę cenową i promocyjną” dostawców treści cyfrowych.

Dostawcy cyfrowi często bowiem stosują rabaty w postaci promocyjnych cen za pierwszy okres trwania umowy (np. 3 pierwsze miesiące za złotówkę), biorąc pod uwagę, to, że będą mogli rekompensować sobie udzielony rabat w kolejnych miesiącach trwania umowy.

Proponowane przepis może zatem budzić obawy przedsiębiorców działających na rynku usług treści cyfrowych, zwłaszcza, że Dyrektywa umów przewiduje stosunkowo krótki – 14-dniowy – okres takiego wypowiedzenia.

 

WYROK SĄDU UE – ZGŁOSZENIE PRZEZ AGENTA LUB PRZEDSTAWICIELA ZNAKU JEDYNIE PODOBNEGO DO ZNAKU WŁAŚCICIELA

15 października tego roku Sąd Unii Europejskiej wydał wyrok w sprawie T-7/17. Spór dotyczył sposobu interpretacji art. 8 ust. 3 rozporządzenia nr 207/2009 (obecnie 2017/1001). Przepis ten zakazuje rejestracji znaku towarowego na rzecz agenta lub przedstawiciela tego znaku, gdy sprzeciw wobec takiego zgłoszenia złoży właściciel tego znaku, chyba że agent lub przedstawiciel usprawiedliwi swoje zgłoszenie. Powstaje jednak pytanie – co w sytuacji, gdy agent lub przedstawiciel właściciela znaku zgłasza znak nie identyczny, a jedynie podobny w pewnym stopniu. Czy można wówczas powołać się na wspomniany art. 8 ust. 3 Rozporządzenia? Przepis ten nie określa bowiem, czy chodzi tylko o znaki identyczne, czy również znaki podobne.

Spór rozpoczął się od tego, że w 2013 roku spółka John Mills Ltd. dokonała zgłoszenia unijnego znaku towarowego pod nazwą „MINERAL MAGIC” dla różnego rodzaju kosmetyków. W 2015 roku Jerome Alexander Consulting Corp. wniósł sprzeciw wobec tego zgłoszenia, powołując się na wcześniejszy amerykański znak MAGIC MINERALS BY JEROME ALEXANDER przeznaczony dla kosmetyków. Spółka John Mills była wyłącznym dystrybutorem na Europę kosmetyków Alexander Consulting Corp.

EUIPO oddaliło sprzeciw powołując się na fakt, że zgłoszony znak nie jest identyczny do tego powołanego jako podstawa sprzeciwu, więc art. 8 ust. 3 Rozporządzenia w ogóle nie może mieć zastosowania w tym przypadku. Innego zdania była Izba Odwoławcza, uznając, że dla zastosowania tego artykułu wystarczy podobieństwo między znakami. W wyniku skargi zgłaszającego znak, sprawa trafiła przed Sąd UE, który musiał rozstrzygnąć tę kwestię.

Sąd, badając sprawę, wziął pod uwagę dokumenty pokazujące przebieg prac nad Rozporządzeniem. Wynika z nich jasno, że odrzucona została propozycja zamieszczenia w przepisie zakazu rejestracji znaków podobnych. W materiałach zespołu przygotowującego owe regulacje znalazły się też zapisy o tym, że wyrażono zgodę się na to, aby art. 8 ust. 3 Rozporządzenia był interpretowany jako znajdujący zastosowanie międzynarodowe w rozumieniu art. 6 septies Konwencji paryskiej o ochronie własności przemysłowej z dnia 20 marca 1883 r. Przepis ten odnosi się do znaku identycznego a nie podobnego i identycznego.

W wyroku Sąd przypomniał również, że o znakach identycznych możemy mówić jedynie wtedy, gdy późniejszy znak powtarza, bez dokonywania zmian ani wprowadzenia żadnych dodatkowych elementów, wszystkie elementy tworzące to oznaczenie lub gdy rozpatrywany jako całość wykazuje tak nieznaczne różnice, że mogą zostać niedostrzeżone przez przeciętnego konsumenta.

W dalszym wywodzie Sąd potwierdził, że omawiane oznaczenia nie są identyczne, a jedynie podobne. Zmiany polegające na odwróceniu słów tworzących oznaczenie i dopisane do jednego z nich jednej litery pozbawia je cechy identyczności.

Podsumowując, w sytuacji, gdy agent lub przedstawiciel np. amerykańskiej spółki zgłosiłby jako znak towarowy UE oznaczenie nawet bardzo podobne do znaku właściciela, nie można zastosować podstawy odmowy rejestracji z powołaniem art. 8 ust. 3 Rozporządzenia. Dopiero, gdy zgłoszony znak jest identyczny, właściciel znaku mógłby się sprzeciwić zgłoszeniu na podstawie tego przepisu.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł