Newsletter IP Law 4/18

Temat miesiąca: JAK KORZYSTAĆ Z CZYJEGOŚ WIZERUNKU?

Używanie wizerunku innych osób jest obecnie nieodzownym elementem obrotu gospodarczego. Swojego wizerunku udzielają nie tylko aktorzy w reklamach, których zawód z założenia zakłada „sprzedaż” swojego image’u, ale również np. kadra menedżerska na stronie firmy w celu autoprezentacji lub słynni sportowcy w grach komputerowych.

ŚRODKI OCHRONY

Wizerunek osoby chroni zarówno Kodeks cywilny, jak i Prawo Autorskie. Regulacje te dotyczą nie tylko dokładnego odwzorowania czyichś rysów twarzy (fotografii), ale również obrazów, grafik czy karykatur.

CO JEST KONIECZNE, ABY SKORZYSTAĆ Z CZYJEGOŚ WIZERUNKU?

Okolicznością umożliwiającą skorzystanie z czyjegoś wizerunku jest udzielenie zezwolenia przez tę osobę. Ubiegający się o taką zgodę powinien pamiętać jednak o kilku najważniejszych rzeczach:

  • nie można zastrzec, że takiej zgody nie będzie można odwołać,
  • zgody takiej nie można przenieść na inny podmiot, jeśli zezwolenie wyraźnie o takiej możliwości nie wspomina,
  • z treści zezwolenia powinno wyraźnie wynikać, w jakich okolicznościach wizerunek zostanie wykorzystany.

Stąd, choć przepisy nie wymagają dla udzielenia zezwolenia formy pisemnej, zalecamy sporządzenie odpowiedniego dokumentu, podpisanego następnie przez osobę, z której wizerunku chcemy skorzystać. Zezwolenie przyjmie najczęściej wówczas postać umowy, często określającej wynagrodzenie uprawnionego do wizerunku. Udzielenie zgody się domniemuje, jeśli takie umówione honorarium za pozowanie zostanie tej osobie wypłacone.

KIEDY NIE POTRZEBUJEMY ZEZWOLENIA?

O zezwolenie na skorzystanie z czyjegoś wizerunku nie musimy pytać osoby powszechnie znanej, jeżeli jej wizerunek został uwieczniony w związku z pełniona funkcją publiczną. Nie ma również potrzeby pytania o zgodę każdą z osób, które biorą udział w fotografowanym zgromadzeniu czy ogólnodostępnej imprezie.

KONSEKWENCJE NARUSZENIA

Treść zezwolenia powinna być skonsultowana z prawnikiem, a samo korzystanie z czyjegoś wizerunku – wykonywane z dużą ostrożnością. Niezwykle bowiem łatwo nadużyć udzielonej zgody. Naruszenie zaś prawa do wizerunku grozi nie tylko koniecznością opublikowania przeprosin, ale także zapłatą zadośćuczynienia.

 

Orzeczenie: „KRADZIEŻ STYLU?”

Rodzina Marvina Gaye’a zarzuciła Robinowi Thicke’owi i Pharrellowi, że nagrany przez nich utwór, „Blurred Lines”, w niedozwolony sposób naśladował „Got to Give It Up” słynnego artysty.

JAKIE BYŁY STANOWISKA STRON?

Eksperci spadkobierców Gaye’a podnosili, że „Blurred Lines” zapożyczyła te elementy „Got to Give It Up”, które w połączeniu dawały efekt podobieństwa utworów. Nie zagłębiali się w poszczególne elementy piosenek, tylko zwracali uwagę na bliskość stylu, groove’u, rytmu.

Biegli Thicke’a i Pharrella analizowali szczegóły. Wskazywali m.in., że żadna para nut nie jest w obydwu piosenkach taka sama. Elementy, które występują w obydwu utworach, jak np. użycie krowich dzwonków, w ich ocenie nie podlegają ochronie prawa autorskiego.

JAKIE BYŁY ROZSTRZYGNIĘCIA ŁAWY PRZYSIĘGŁYCH I SĄDU II INSTANCJI?

Ława przysięgłych przyznała rację rodzinie Marvina Gaye’a i zasądziła na ich rzecz ponad 5 mln USD. Co więcej, Thicke i Pharrell będą przekazywali na ich rzecz 50% korzyści uzyskiwanych dzięki piosence.

Sąd apelacyjny nie zmienił wyroku. Apelacja zawierała bowiem zarzuty naruszenia prawa procesowego, które nie wystarczyły, aby zmienić decyzję ławy przysięgłych.

JAKIE WNIOSKI WYPŁYWAJĄ Z WYROKU?

Sądy na całym świecie rozstrzygały już w sprawach, w których powód twierdził, że czyjaś piosenka kopiowała jego utwór. Przykładem może być sprawa zespołu Verve, któremu odebrano prawa majątkowe do utworu „Bittersweet Symphony”. Słynny motyw został bowiem „pożyczony” z „The Last Time” Rolling Stones. Natomiast sprawa „Blurred Lines” jest pierwszą, w której wyrok zarzucił skopiowanie stylu, a nie konkretnego elementu piosenki.

Według obiegowej opinii, omawiane orzeczenie stanowi niebezpieczny precedens, który może uderzyć w swobodę tworzenia nowych piosenek. Nie ulega bowiem wątpliwości, że artyści nie funkcjonują w próżni i cały czas mniej lub bardziej inspirują się już istniejącymi utworami. Sam sąd II instancji sprzeciwił się nadaniu wyrokowi w sprawie „Blurred Lines” tak dużego znaczenia. Wskazał, że był związany treścią apelacji. Sprawa jest zatem nauczką dla pełnomocników, aby zawsze dogłębnie badali, jakie zarzuty należy postawić skarżonemu rozstrzygnięciu.

 

Poprzedni artykuł
Następny artykuł