NEWSLETTER KONKURENCJA 1/2019

SZTUCZNA INTELIGENCJA W PRAWIE KONKURENCJI

OECD (czyli Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) w jednym ze swoich raportów stwierdziła, że algorytmy cenowe są obecnie największym wyzwaniem dla organów antymonopolowych. Mianowicie instrumenty te wykorzystywane w niewłaściwy sposób pomagają tworzyć bardzo trudne do wykrycia kartele. W razie wykrycia takich karteli przedsiębiorcom grożą milionowe kary.

Algorytmy cenowe pozwalają na śledzenie ofert na rynku, a następnie zgodnie z określoną polityką danego przedsiębiorcy dostosowują ceny jego towarów do konkurencji. Programy tego rodzaju działają dwukierunkowo – mogą windować ceny (uderzając tym samym w konsumentów), bądź grać na zniżki. Takie „zagrania” przedsiębiorstw mogą mieć wpływ i stanowić barierę wejścia na rynek dla małych firm, którym ciężko jest uwikłać się w wojnę cenową.

Należy jednak zaznaczyć, że w sytuacji, gdy algorytmy cenowe są stosowane wyłącznie do inteligentnego dostosowywania zachowań pomiędzy konkurentami (tzw. naśladownictwo cenowe) -prawo konkurencji nie jest naruszone. Z dużą dozą prawdopodobieństwa naruszone będzie w momencie, gdy przedsiębiorcy porozumiewają się pomiędzy sobą w jakikolwiek sposób – co do ceny, bądź metody jej ustalenia. Dlatego też kluczem do ustalenia legalności stosowania algorytmów cenowych jest ocena: czy dane ustalenie nastąpiło w drodze porozumienia (kontaktu między przedsiębiorcami), czy też w skutek samej obserwacji konkurentów oraz samodzielnych decyzji. Mianowicie zarówno na gruncie prawa polskiego, jak i unijnego – zakazane jest podejmowanie przez co najmniej dwóch niezależnych przedsiębiorców jakichkolwiek uzgodnionych działań, których celem bądź skutkiem jest eliminowanie, ograniczanie albo zniekształcanie konkurencji.

Problem dostrzega również Komisja Europejska, szacując, że obecnie ok. 53% sprzedawców monitoruje ceny konkurencji w sieci, zaś ok. 78% z nich używa programów do ustalania cen. Sprawa jest na tyle paląca, że interesuje się nią coraz więcej organów antymonopolowych. Przykładowo w czerwcu 2018 r. Luksemburski Organ Konkurencji zakończył śledztwo, które dotyczyło użycia algorytmów cenowych w działalności jednej z aplikacji służącej do zamawiania taksówek. Z kolei, w lipcu 2018 r. Niemiecka Komisja Monopolowa opublikowała raport dotyczący konieczności wprowadzenia zmian w prawie konkurencji powiązanych ze stosowaniem algorytmów cenowych. Jeśli zaś chodzi o Prezesa UOKiK to zapewnia on, że na ten moment nie dopatrzył się na polskim rynku nieprawidłowości, jednak uważnie śledzi sytuację.

Najbardziej wyraźnym zagrożeniem dla konkurencji jest sytuacja, gdy zakazane porozumienie zostało już zawarte, zaś algorytmy cenowe umożliwiają realizację tego porozumienia. Przykładem takiego naruszenia była sprawa dwóch sprzedawców plakatów – GB eye i Trod. Umówili się oni mejlowo, że nie będą ze sobą konkurować cenowo oraz że wdrożą w tym celu odpowiednie algorytmy (co też uczynili). Brytyjski organ antymonopolowy uznał to za zmowę cenową, nakładając karę w wysokości 160 tys. funtów. Ponadto, prezes Trod otrzymał pięcioletni zakaz sprawowania funkcji zarządczych. Podkreślić należy, że w Polsce za podobne zachowanie uczestnikom groziłaby kara w wysokości do 10% obrotów, zaś ich prezesom – do 2 mln zł.

Dużym problem, a zarazem ogromnym wyzwaniem ery XXI wieku będzie sztuczna inteligencja pod postacią zdolności programów do samodzielnego zawierania porozumień antykonkurencyjnych, nawet wbrew woli przedsiębiorcy i poza jego kontrolą.

Dlatego też KAŻDY PRZEDSIĘBIORCA musi pamiętać, że mimo, iż algorytmy cenowe stanowić mogą zagrożenie dla prawa antymonopolowego to nie trzeba od razu zaprzestać ich stosowania. Należy jednak tak skonstruować algorytmy, aby pozwalały one na ciągłą kontrolę dokonywanych przez program procesów, dbając o to, aby powody podjęcia określonych decyzji przez algorytm były jasne i czytelne. Co więcej, przedsiębiorstwa powinny także zwracać szczególną uwagę na to, z jaką częstotliwością inni konkurenci stosują algorytmy cenowe, ponieważ im mniejsza liczba takich podmiotów, tym lepiej!

 

KTO MIECZEM WOJUJE TEN OD MIECZA (NIE) GINIE

Taka sytuacja w praktyce decyzyjnej Prezesa UOKiK nie miała jeszcze (chyba) miejsca! Dwóch przedsiębiorców podzieliło między sobą rynek lokalnych przewozów pasażerskich. Po jakimś czasie jeden z nich (Rafbus), nie będąc zadowolonym z zawartego porozumienia zawiadomił Prezesa UOKiK, że ten drugi (PKS w Pile) rzekomo wykorzystuje pozycję dominującą na rynku lokalnym. Choć analiza Prezesa UOKiK wykazała, że PKS nie stosowało zarzucanej mu praktyki to (uwaga!) urząd stwierdził inne działanie zakazane przez prawo antymonopolowe – podział rynku między przedsiębiorstwem, które złożyło skargę, a drugim przedsiębiorstwem – to na które skargę złożono.

Zmowa dotyczyła połączeń w powiecie pilskim. Jak ustalono w trakcie postępowania, Rafbus zrezygnował ze świadczenia usług na swojej nowej linii, w zamian za co PKS wycofał się z przewozów na innym odcinku. Jak wynika z decyzji, zmowę zainicjował PKS. Co więcej, spółka ta wywierała presję na Rafbus grożąc obniżką cen własnych biletów, która utrudniłaby działalność Rafbus i groziłaby wyeliminowaniem z rynku. Biorąc to pod uwagę, Prezes UOKiK zdecydował się nałożyć niebagatelną karę w wysokości ponad 95 tys. zł na PKS w Pile.

Co się stało z „nieporadnym” donosicielem? No nie do końca takim nieporadnym, gdyż udało mu się uniknąć sankcji pieniężnej. Czemu? Z decyzji można wyczytać, iż organ wziął pod uwagę, że choć nieświadomie, to dobrowolnie przekazał informacje o niedozwolonym porozumieniu. Chodzi tutaj o informacje o spotkaniach z PKS oraz ich tematyce i przebiegu. Te okoliczności, jak i przejaw nadużywania posiadanej przez PKS silniejszej pozycji rynkowej pozwoliły przyjąć, że Rafbus przekazując informacje, które wskazywały na jego udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję działał w zaufaniu do Prezesa UOKiK jako organu rozpatrującego jego zarzuty formułowane wobec PKS.

Podsumowując, firma złożyła „donos” na swojego konkurenta, a w finalnie sama stała się stroną postępowania przed Prezesem UOKiK. W tych okolicznościach – według Prezesa UOKiK – nałożenie kary pieniężnej stanowiłoby „nieusprawiedliwioną represję za brak rozeznania co do przepisów prawa”. Urząd zwrócił również uwagę na to, że informacje były dostarczane w przekonaniu, iż przysłużą się do wyjaśnienia zarzutów nadużywania przez PKS pozycji dominującej na rynku. Dlatego też nałożenie kary pieniężnej pozostawałoby w sprzeczności z zasadą pogłębiania zaufania do organów władzy publicznej.

 

 

 

 

 

Poprzedni artykuł
Następny artykuł